Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Informacja+ nowy blog!

wtorek, 17 kwietnia 2012 10:38

Na jakiś czas zawieszam niestety bloga, ponieważ skończyły mi się pomysły i wszystkie wizje na to opowiadanie. Ale niedługo wróćę. W tym czasie możecie czytać tego bloga:http://love-story-of-one-direction.bloog.pl/ 

 

Też jest mój. I też o chłopakach z One Direction. Mam nadzieję, że wejdziecie na tamtegobloga i nie znienawidzicie mnie za to, że zawiesiłam tego.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział 24

wtorek, 10 kwietnia 2012 9:06

„Wysiadam z samolotu i wychodzę prosto na piaszczyste wybrzeże australijskiego morza. Plaża na Gold Coast i ten ciepły podmuch wiatru, który rozwiewa moje długie, blond włosy. Idę wzdłuż brzegu i nasłuchuje jak fale obijają się o brzeg złotej plaży…”

-It’s Time to get up in the morning…-Usłyszałam melodię mojego budzika. Z początku zachciało mi się jeszcze bardziej spać słysząc spokojne słowa, ale kiedy zadudniło mi w uszach jeszcze powitanie Sabiny wstałam od razu.

-Gotowa na najlepszy dzień w swoich życiu?-Spytała Sabi siadając na moim łóżku.

-Wiesz, jakoś nie. Chce mi się spać! A na dodatek śniło mi się, że jestem w Australii. Zawsze chciałam tam pojechać!-Powiedziałam i przeciągnęłam się.

-A ja zawsze chciałam w Himalaje. Nie marudź, lepiej chodź i zastanówmy się co wybrać na spotkanie naszych wymarzonych chłopców.-Powiedziałam Sabina i puściła mi oczko. Niechętnie wstałam z mojego kochanego wyrka, jeszcze raz przeciągnęłam się i podeszłam do szafy, w której walał się stos bezużytecznych, znoszonych ubrań, wygniecionej bielizny i brudnych butów. Tak… kochałam moją szafę.

-Dobra, to biorę czerwone rurki, bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii, czerwone converse i czarną bluzę.-Powiedziałam i wyciągnęłam z szafy wymienione ubrania. Wzięłam je i poszłam do łazienki. Ogarnęłam swój koszmar na twarzy i uczesałam włosy w koka. Umalowałam rzęsy tuszem, przejechałam usta pomadką ochronną i ubrałam ciuchy.

-Vanessa! Wpuść mnie na chwilę!-Krzyknęła Sabi z mojego pokoju.

-Już wychodzę!-Odkrzyknęłam i wyszłam łazienki.

-Myślisz, że tak jest dobrze?-Spytała brunetka. Miała na sobie brązowe rurki, białą bluzkę z napisem „I love British Boys” i czarne conversse. Do tego założyła naszyjnik z podkową na szczęście i kolczyki w sztyfcie.

-Tak, jest super. Idź ogarnij włosy, bo za 10 minut musimy wychodzić. Pójdę zrobię coś do jedzenia.-Powiedziałam i zeszłam na dół. W kuchni nie było nikogo. Mama pewnie w pracy, Alex w przedszkolu a Amanda pewnie już poszła na przystanek ze swoimi przyjaciółkami. Amanda i Alex to moje dwie młodsze siostry. Alex ma 6 lat, a Amanda 15, obydwie są nieznośne, ale kochane. Wyjęłam z lodówki mleko, a z szafki powyżej płatki owsiane. Zalałam płatki mlekiem i położyłam jedną miskę na stole, drugą miskę trzymałam w ręku i już jadłam swoją porcję. Po 2 minutach na dół zeszła odpicowana Sabina.

-Po co ty się tak wymalowałaś? Ja rozumiem, że możesz ich kochać, ale bez przesady, miałyśmy się nie wyróżniać, pamiętasz?-Spytałam przełykając kolejną łyżkę płatków.

-Tak, pamiętam, ale chyba mogę chociaż raz ładnie wyglądać, nie?-Powiedziała i usiadła na blacie. Wzięła swoją porcję płatków i zaczęła je konsumować.

-Kochanie, ty zawsze ładnie wyglądasz, ale dziś to przeszłaś samą siebie.-Stwierdziłam z uśmiechem i spojrzałam na zegarek.-Ty skarbie, my się musimy już zbierać, bo jest 7.50, a zajęcia mamy dziś na 8.30.

-No to mamy jeszcze czas.-Stwierdziła Sabi i odłożyła miskę kierując się w stronę salonu.

-Nie zaszkodzi nam jak będziemy chociaż raz wcześniej, a z resztą możliwe, że znowu autobus się spóźni.-Powiedziałam i chwyciłam torbę. Sabina niechętnie opuściła salon i razem wyszłyśmy. Na zewnątrz nie było zimno. Jak na wiosnę to pogoda była całkiem niezła. Przeszłyśmy przez park i doszłyśmy do przystanku. Autobus akurat podjechał. Wsiadłyśmy do środka i zajęłyśmy miejsca na tyłach. Dojechałyśmy po 20 minutach i wysiadłyśmy w szybkim tempie. Wolnym krokiem ruszyłyśmy w stronę szkoły.

-No i co my będziemy przez te następne 10 minut robić?-Spytała Sabi szurając nogami po chodniku.

-Nie wiem, ale coś się wymyśli.-Odpowiedziałam i kopnęłam jakiś kamień.

-A mówiłam żeby zostać w domu? Rano lecą najfajniejsze hity na 4funTv!-Krzyknęła brunetka i stanęła przed wejściem do szkoły.

-Nie idziesz?-Spytałam zdziwiona.

-Muszę? Naprawdę mam małą tremę. A jak oni tam będą?-Mówiła roztrzęsiona dziewczyna.

-Spokojnie, nie bój się jestem z Tobą.-Pocieszyłam ją i weszłyśmy do szkoły. Wszędzie było pełno ludzi: nauczyciele, uczniowie, woźni i te sprawy. Nie było nic nowego w naszej budzie. Podeszłyśmy do naszej Sali od biologii, bo to miałyśmy pierwsze. Usiadłyśmy pod drzwiami i czekałyśmy na dzwonek śmierci. Nagle przez korytarz przebiegła wielka grupa nastolatek.

-Zaczyna się…-Powiedziałam cicho i właśnie w tej chwili zadzwonił dzwonek. Wszyscy weszliśmy do klasy i usiedliśmy w ławkach.

-Myślisz, że będą chodzić do naszej klasy?-Spytała Sabina rozpakowywując  książki.

-Z tego co widzę to raczej n…-W tej chwili przerwałam bo zobaczyłam, że drzwi od Sali się otwierają. Wychyliłam się lekko z ławki, ale nic nie zobaczyłam. Nagle do Sali wleciał Harry i Niall. Serce zaczęło mi tak walić, że myślałam, że zaraz mi wypadnie. Potem do Sali weszli Zayn a po nim Liam. Wtedy to już miałam zawał. Czwórka najsławniejszych chłopaków na świecie będzie się uczyła u nas w szkole i to w naszej klasie!

-Przepraszamy za spóźnienie.-Powiedział Liam.

-Korki były.-Dodał Harry widząc minę pani od biologii. W tej samej chwili zobaczyłam mojego wymarzonego chłopaka… Ale moment! Przecież on jest za stary żeby chodzić z nami do szkoły.

-Mógłbym chwilę z panią porozmawiać?-Spytał nauczycielki.

-Oczywiście.-Odpowiedziała i wyszła z Louis’em z Sali. Chłopaki zaczęli szukać wolnych ławek, ale ich trudy nie miały rezultatu.

-Tutaj są wolne dwie ławki!-Powiedziałam i pokazałam na dwie ławki koło mojej.

-Dzięki.-Powiedziała Harry i się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech i chyba spaliłam buraka. Harry Styles się do mnie uśmiechnął!

-Jeszcze za Vanessą są wolne ławki!-Krzyknęła Sabina do Niall’a. Chłopak podziękował i pociągnął za sobą Zayn’a. Usiedli za mną w ławkach i w tej chwili weszła nauczycielka.

-Widzę, że chłopcy jeszcze żyją więc umiecie się zachować.-Powiedziała babka i zaczęła coś bazgrać po tablicy.  Przez całą lekcje Niall pukał mnie co chwilę żebym mu coś pożyczyła. W końcu miałam tego dość.

-Chłopie, czy ty wiesz co się nosi do szkoły!?- Spytałam podirytowana i odwróciłam się w jego stronę.

-No sorry, to mój pierwszy dzień w nowej szkole. Jeszcze się nawet dobrze polskiego nie nauczyłem. –Odpowiedział zawstydzony.

-Nie o twoją znajomość języków mi chodzi, jak chcesz możemy gadać po angielsku, ale moim zdaniem nie da się przez kilka lat zapomnieć co się nosi do szkoły!-Powiedziałam i odwróciłam się do niego tyłem.

Kolejne lekcje były tak samo nudne jak pozostałe, ale przyszedł czas na w-f.

-Dobra! Gramy w piłkę nożną! Sabina i Niall wybierają składy!-Powiedział nauczyciel i poszedł po coś do swojej salki. Oczywiście Sabina wybrała mnie i Harry’ego. Musiała też wybrać tego plastika, bo Niall wziął dla siebie wszystkich najlepszych. Zaczęliśmy grę. Niall cały czas mnie popychał, szczerze to nie wiem o co mu chodziło, ale chyba chciał mi coś powiedzieć. Po lekcji wszyscy rozeszliśmy się do szatni. Na nieszczęście miałyśmy szatnie z chłopakami. Do widoku gołych klat chłopaków już przywykłam, więc nic niezwykłego nie było też w widoku gołych klat One Direction. Wyszliśmy ze szkoły i pokierowałyśmy się w stronę naszego domu. Zauważyłam, że chłopaki cały czas za nami idą.

-Śledzicie Nas czy co?-Spytałam odwracając się w ich stronę.

-Nie my idziemy na przystanek autobusowy.-Odpowiedział Harry zdezorientowany.

-My też.-Powiedziałam i podeszłam bliżej nich.

-Znaczy my tam czekamy nie na autobus, tylko na Louis’a. On po Nas podjedzie.-Wytłumaczył Niall.-Może Was też podwieźć?

-Nie wiem czy to dobry pomysł.-Odpowiedziałam zmieszana.

-Nie dajcie się prosić. Jedziecie z nami i koniec.-Powiedział Zayn i puścił mi oczko. Poszliśmy w stronę przystanku w szóstkę i czekaliśmy tam na Louis’a.

-A tak właściwie to gdzie mieszkacie?-Spytał nagle Liam.

-Kilka ulic dalej. Mogłybyśmy dojść na pieszo, ale jesteśmy zbyt leniwe.-Odpowiedziałam i lekko się uśmiechnęłam. W tej chwili podjechał Louis.

-Widzę, że już wyłapaliście w szkole niezłe laski.-Powiedział do chłopaków uśmiechając się przy tym cwaniacko.-Wsiadajcie.-Powiedział i otworzył drzwi.-Właściwie to jak macie na imię?

-Ja jestem Vanessa, a ta czarna to Sabina.-Odpowiedziałam i się uśmiechnęłam.

-Miło poznać, Louis jestem.-Przedstawił się i wreszcie ruszyliśmy. Powiedziałam mu gdzie mieszkamy, ale on jeszcze się dobrze w okolicy nie obeznał.

-O matko! Weź mi zejdź ja poprowadzę. Zawiozłeś nas do jakiegoś lasu.-Powiedziałam i wyszłam z samochodu, Louis zrobił to samo.

-Umiesz prowadzić?-Spytał zdziwiony.

-Nie jestem ułomna Louis.-Odpowiedziałam wsiadając za kierownicę.

-Dobra, ale jak się coś nam stanie to twoja wina.-Powiedział i usiadł na miejscu pasażera. Musiał mi trochę pomagać, bo prawdę mówiąc dawno nie jeździłam. W końcu podjechaliśmy pod nasz dom.

-To dwie ulice dalej od naszego domu.-Powiedział Zayn.

-To miło, a teraz wybaczcie musimy spływać zanim moja matka zobaczy, że przyjechałam z jakimiś chłopakami.-Powiedziałam szybko i pożegnałam się z każdym z nich. Pomachali nam i odjechali.

*

„Ten dzień, był najlepszym dniem w moim życiu”- Z taką myślą zasnęłam.

*******************************

Szczerze? Nie skomentuję tego rozdziału xD

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozdział 23

poniedziałek, 09 kwietnia 2012 22:22

Nie wiem co mną kierowało, ale nie mogłem się opanować. Podszedłem do łóżka i…”

-Wstawaj! Jest 6.00!-Krzyknęła Sabina skacząc po moim łóżku.

-Odejdź! Zgiń! Przepadnij zmoro nieczysta! Bo ostrzegam, że krew się poleje!-Powiedziałam chowając twarz w poduszkę i przykrywając się kołdrą po uszy. Od kiedy Sabina mieszka z moją rodziną jestem tak nękana codziennie, oprócz weekendów.

-Oj weź! O 9.00 zaczynają nam się zajęcia! Chciałam jeszcze po drodze wejść do Milkshake City! Wreszcie zrobili w Warszawie na tym kompletnym zadupiu najlepszą kafejkę na świecie, a ty nie chcesz wstać!-Krzyknęła Sabi i ściągnęła ze mnie kołdrę. Ta dziewczyna ma niewyobrażalnie wielką siłę!

-No dobra, już dobra! Daj mi tylko się ubrać!-Powiedziałam i niechętnie wstałam z łóżka. Poszłam w stronę łazienki, ale nie zauważyłam podwiniętego dywanu. Wywaliłam się i przejechałam przez cały pokój na brzuchu. Jęknęłam i podniosłam zwłoki z podłogi.

-Tylko tego mi brakowało na dobry początek dnia! Dawno mnie głowa nie bolała!-Powiedziałam z ironią i weszłam do łazienki. Ogarnęłam moje kłaki i obmyłam twarz. Umyłam zęby i przejechałam lekko usta pomadką. Pomalowałam rzęsy i weszłam do pokoju.

-Gotowa?-Spytała Sabina czytając jakiś magazyn.

-A ładnie wyglądam w piżamie?-Powiedziałam z ironią i wzięłam swoje ciuchy z krzesła. Przebrałam się szybko. Założyłam zielone rurki, bluzkę z flagą Rosji i zielone converse. Może niektórym wydaje się to dziwne, ale ja chodzę po domu w butach.

-Juuuuuż?-Spytała znudzona brunetka.

-Tak, już!-Odpowiedziałam i  zeszłam po schodach na dół. Za mną zeszła Sabina.

-Mamo! Ja wychodzę z Sabiną do Milkshake City! A potem oczywiście do szkoły!-Krzyknęłam i wyszłyśmy.

Kiedy doszłyśmy przed kafejką było pełno ludzi. Weszłyśmy do środka i zamówiłyśmy shaki. Usiadłyśmy przy stoliku blisko okna.

-Jakieś plany na dziś?-Spytałam po chwili.

-Miałam nadzieję, że pójdziemy do Agi, ale jak masz inne plany to się nie sprzeciwiam.-Odpowiedziała brunetka i upiła łyk.

-Nie no, nie miałam żadnych. Możemy pójść. A teraz chodź bo do szkoły mamy dość długą drogę, a jest 8.20. Jak się spóźnimy to Krzywa nas nieźle obrobi.-Powiedziałam i wzięłam torbę. Wyszłyśmy i poszłyśmy w stronę przystanku autobusowego. I tak się spóźnimy, bo autobus będzie o 8.45, a dojazd zajmuje 20 minut.

-No ile można czekać?!-Zaczęła krzyczeć Sabina. Tak była wybuchowa…

-Uspokój się, ominie Nas połowa matmy.-Tak nie ma to jak zacząć tydzień szkolny od matmy… Kocham naszą szkołę…. Czujecie tą ironię? W końcu po 5 minutach autobus przyjechał. Sabina zdenerwowana usiadła na samym końcu. Cud, że w ogóle znalazłyśmy miejsce. Skasowałam bilety i się dosiadłam. Po 20 minutach dojechałyśmy do szkoły. Do Sali wleciałyśmy jak oparzone. Nasza wychowawczyni ( Pani od matmy) spojrzała na Nas groźnie i kazała usiąść.

-Skoro już nasze kochane dwie uczennice raczyły przybyć mogę ogłosić ważną wiadomość.-Zaczęła nauczycielka.- Więc! Moi drodzy! Do naszej szkoły jutro przyjdą pewni znani, sławni chłopcy. To zespół One Direction. Będą się tu uczyć. Czemu akurat nasza szkoła? Nie wiadomo, ale powinniście się cieszyć. Tylko proszę, dajcie im spokój. Oni chcą się tu uczyć. To na tyle. Przechodzimy do lekcji.-Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. One Direction, mój ulubiony zespół będzie chodził ze mną do szkoły? I w tej chwili przypomniał mi się mój sen. Przez resztę lekcji nie myślałam o niczym innym tylko o jutrze. Nie chciałam zachowywać się jak napalona fanka, więc postanowiłam, że nawet do nich nie podejdę. Lekcje dłużyły się w cholerę. W końcu ostatnia lekcja- biologia. Minęło dość szybko. Wreszcie usłyszałam mój ulubiony dźwięk-dzwonek. Wybiegłyśmy ze szkoły z Sabiną i Agą.

-I co Wy na to? One Direction u Nas?! Czy to nie jest zbyt piękne?!-Krzyczała podekscytowana Sabina.

-Tak, ale wiecie co? Nie zachowujmy się jak świruski. Ja nie mam zamiaru nawet do nich podchodzić.-Powiedziałam i poszłam w strone domu Agi. Przez całą drogę gadałyśmy tylko o jutrzejszym dniu, w co się ubierzemy i w oólge. Kiedy weszłyśmy do domu Agi postanowiłyśmy zrobić twitcama.

-Hej ludzie! Co tam?! U nas odjazd!-Zaczęła Aga.

-Od jutra w naszej szkole będzie się uczyło całe One Direction!-Krzyknęła Sabina.

-No oprócz Lou. On jest za stary.-Powiedziałam i tak minął dłuży czas. Nawet nie zauważyłam kiedy było po 21.00.

-My się musimy zbierać.-Powiedziała Sabina.- Widzimy się jutro w szkole.

-Tak, to pa!-Pożegnała się z Nami Aga i wyszłyśmy z domu. Doszłyśmy po 15 minutach.

-Wierzysz? Spełniają się nasze marzenia!-Powiedziała nagle Sabina leżąc w łóżku. Czy ona nie da mi się wyspać nigdy w życiu?!

-Tak, to cudownie… ale teraz już śpij, proszę Cię. Pomyślimy jutro jeszcze w co się ubrać i te rzeczy…-Powiedziałam ziewając i wtuliłam się w poduszkę. Po kilku minutach usnęłam.

*****************************************************

Osobiście zadowolona z tego jestem średnio, no ale akcja się rozkręci dopiero później. Podoba się? Mam nadzieję, że tak. Pisałam to przy Nicki Minaj-Starship <3 <3 <3 Czekajcie do jutro na następne rozdziały. Postaram sie dodac jutro ze dwa albo trzy. xxx

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział 22

poniedziałek, 09 kwietnia 2012 20:26

*Harry*

Obudziłem się rano, było coś koło 9.00. Uśmiechnąłem się sam do siebie na myśl o wczorajszej nocy. Wstałem z łóżka i poszedłem do salonu. Ku mojemu zdziwieniu siedzieli tam Niall, Sabina i… Vanessa.

-Van?!  A co ty tu robisz?-Spytałem zdziwiony.

-Jakby nie patrzeć mieszkam.-Powiedziała pożerając popcorn.

-No tak, ale… co z Lou?

-Nie wiem. Możliwe, że jeszcze śpi bo innej opcji nie widzę.-Odpowiedziała wstając z kanapy i kierując się w stronę pokoju Louis’a. Otworzyła drzwi na oścież i zobaczyliśmy śpiącego szatyna.-Bingo!-Krzyknęła Vanessa i usiadła ponownie na kanapie.

-Pogodziliście się już?-Spytałem siadając obok niej.

-Z tego co mi wiadomo to jeszcze nie.-Powiedziała Van rzucając w Niall’a popcornem. No i zaczęła się bitwa. W związku z tym, ze ostatnia bitwa na jedzenie skończyła się źle dla mnie i dla moich lokersów wolałem w tym nie uczestniczyć. Wróciłem do mojego kochanego pokoju. Agnes siedziała na łóżku.

-Już wstałaś?-Spytałem podchodząc do niej bliżej i całując ją lekko w usta.

-Tak… wiesz, ze masz wygodne łóżko?-Spytała uśmiechając się zadziornie.

-Teraz to łóżko jest nasze.-Odpowiedziałem uśmiechając się i zakładając spodnie. Agnes zaczęła szukać swoich ubrań. Po dłuższej chwili obydwoje byliśmy gotowi.

-A! Słuchaj! Bo dziś wróciła ta dziewczyna Louis’a i chciałbym żebyś ją poznała.-Powiedziałem łapiąc ją za rękę. Nie wiem czemu ale jak usłyszała o Lou i jego dziewczynie dziwnie się speszyła… Nie wnikam.

-Jasne, chętnie.-Powiedziała i wyszliśmy z pokoju.

*Agnes*

Kiedy weszłam do pokoju nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Tony popcornu i cukierków porozrzucanych na podłodze i  porozlewana cola.

-GIŃ!-Usłyszałam krzyk Niall’a.

-Nie! Puszczaj!-Krzyczała jakaś dziewczyna w czerwonych włosach, podejrzewam, ze to właśnie dziewczyna Lou.

-Było nie zaczynać!-Krzyknął Niall.-Tyle jedzenia… zmarnowanego!

-Co tu się do jasnej cholery dzieje?! Wyspać się człowiek nie może przez Was!-Krzyknął nagle Louis wychodząc z pokoju.-Vanessa?!

-No, to znaczy, że jeszcze mnie pamiętasz?-Spytała z ironią w głosie czerwonowłosa i wstała z podłogi.

-Możemy pogadać?-Spytał Lou.

-Myślę, że nie mamy o czym, ale jak musimy… A tak przy okazji jestem Vanessa.-Powiedziała kierując się w moją stronę.

-Agnes, miło poznać.-Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.

-Tak, mnie też.-Odpowiedziała i weszła do pokoju.

*Vanessa*

Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Szczerze? Brakowało mi tego… w pomieszczeniu roznosił się wszędzie zapach męskich perfum, które tak dobrze znałam.

-O co chodzi?-Spytałam oschle.

-Kocham Cię, i ty o tym dobrze wiesz. Nie chciałem tego zrobić, to było nieprzemyślane. Nie myślałem wtedy o niczym. Nigdy tak na prawdę nikogo nie kochałem mocniej niż Ciebie.-Powiedział chłopak patrząc mi w oczy.

-Każdej dziewczynie wciskasz takie kity?-Spytałam i wstałam z łóżka. Już chciałam wychodzić kiedy nagle chłopak złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.

-Gdybym Cię nie kochał już dawno bym z Tobą zerwał.-Powiedział i pocałował mnie delikatnie w usta. Nie wiem czemu, ale jakoś nie chciałam się sprzeciwiać. Odwzajemniłam pocałunek.

-Przepraszam…-Wyszeptałam i spojrzałam mu w oczy.-Chyba za bardzo się zdenerwowałam, ale spróbuj mnie zrozumieć.

-Rozumiem i dziękuję, że mnie wysłuchałaś. Teraz jeżeli chcesz możesz ze mną definitywnie zerwać.-Powiedział szatyn i spuścił głowę.

-Z Tobą? Ja miałabym z Tobą zerwać? Chyba śnisz! Jeszcze się ze mną trochę pomęczysz.-Powiedziałam i pocałowałam Go. Chłopak się uśmiechnął i złapał za rękę. Weszliśmy do salonu obejmując się.

-No to widzę, że już pogodzeni?-Spytał Harry.

-Oczywiście.-Odpowiedziałam i pocałowałam ponownie Lou. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać jakiś beznadziejny dokumentalny film.

-Emm… Lou? Możemy pogadać?-Spytała po chwili Agnes.

-A o czym?-Spytał chłopak .

-Ymm… mam taki pewien problem… -Ciągnęła dziewczyna.

-Dobra chodź.-Powiedział i pociągnął dziewczynę za sobą do pokoju.

*Louis*

-Słuchaj, ja… wczoraj… ja jestem Ci wdzięczna, ale chcę żebyś wiedział, że ten pocałunek wczoraj…

-Nic nie mów. Nic nie znaczył. Wiem, ale teraz to jest najmniej istotne. Po prostu o tym zapomnijmy.-Powiedziałem zamykając drzwi od pokoju.

-Dla mnie to znaczyło wiele… I nie umiem o tym tak sobie zapomnieć. Ale zakochałam się w Harrym i nie chciałabym tego zepsuć więc mam prośbę.

-Jaką?

-Nie mówmy nikomu o tym pocałunku, ale pocałuj mnie jeszcze raz. Tu i teraz.-Powiedziała dziewczyna zbliżając się do mnie.

-Co?-Zapytałem zdezorientowany.

-Twoje usta są niesamowite… Pocałuj mnie….-Powiedziała ponownie i chwyciła moją twarz w dłonie. Przez kilka sekund nie wiedziałem co się dzieje, ale nagle zrozumiałem jej prośbę. Przybliżyłem swoją twarz do jej twarzy i pocałowałem. Na początku delikatnie, ale ona chciała więcej. Przywarłem do ściany i złapałem ją za udo. Całowała mnie coraz namiętniej i łapczywiej. Szczerze? To jej pocałunki były tak gorące, że kiedy czułem jej usta na swoich odpływałem… Nagle odkleiłem się od niej i spuściłem głowę.

-Co jest? Nie cieszysz się tym ostatnim pocałunkiem?-Spytała uśmiechając się zadziornie. Podeszła do mnie i zaczęła błądzić ręką po moim torsie. –Weź mnie…-Szepnęła mi na ucho i położyła się na łóżku. Nie wiem co mną kierowało, ale nie mogłem się opanować. Podszedłem do łóżka i…”

*****************************************

Tak, tak wiem, że krótki i przepraszam, ale jeszcze dziś dodam nowy rozdział, który (tak myślę) zaskoczy Was. Podejrzewam, że nie będziecie się tego spodziewać, ale... Zaraz wstawię kolejny rozdział. ;D

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział 21

czwartek, 05 kwietnia 2012 9:40

*Agnes*

Spojrzałam na Harry’ego i weszłam do środka. Lou leżał na łóżku i najwyraźniej płakał. Pierwszy raz zobaczyłam jak chłopak płacze. Podeszłam bliżej i przyjrzałam się mu.

-O co chodzi… Agnes? Tak?-Spytał ocierając łzę.

-Tak.-Odpowiedziałam uśmiechając się lekko.- Powiesz mi co się stało?

-A po co chcesz to wiedzieć?-Spytał patrząc na mnie pytająco.

-Bo chcę Ci pomóc. Jeżeli ktoś Cię zranił , to po prostu powiedz.

-Chodzi o to, że  to ja kogoś skrzywdziłem. Jestem skończonym dupkiem. Nie umiałem się powstrzymać i… zrobiłem to. Zamiast się zastanowić czy naprawdę tego chcę to zrobiłem to. Zdradziłem najukochańszą osobę w moim życiu.-Mówił to przez łzy. Usiadłam obok niego i wytarłam mu łzę z policzka.

-Jeżeli zrobiłeś to chociaż nie chciałeś, to powiedz jej to. Wytłumacz, wszystko na pewno zrozumie.-Powiedziałam i wstałam z łóżka chcąc już wyjść.

-Poczekaj!-Powiedział Lou łapiąc mnie za rękę. Wstał i spojrzał mi w oczy. Tak miał cudowne oczy… „O czym ty myślisz dziewczyno?!” Skarciłam się w myślach i spuściłam głowę. - Dzięki, że jesteś.-Powiedział i uśmiechnął się. Odwzajemniłam uśmiech i wyszłam z pokoju.

- I co?- Spytał Harry podbiegając do mnie.

-Wszystko ok. A teraz daj mi się umyć dobrze?- Spytałam uśmiechając się do niego.

-Pewnie.- Odpowiedział i puścił mnie. Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Wyglądałam jak zombie. Lou jak mnie zobaczył to pewnie się wystraszył.  Przemyłam twarz i wytarłam ją o czyjś ręcznik. Pachniał męskimi perfumami…  I w tej chwili przypomniałam sobie, że nie mam się w co przebrać.

-Cholera!- Przeklęłam po cichu i wyszłam z łazienki. – Harry! Muszę wrócić do domu.

-Ale czemu? Po co?-Spytał zdziwiony.

-Bo nie mam więcej ciuchów, a przecież nie będę chodziła cały czas w tym samym.- Powiedziałam otwierając drzwi.

-Pójdę z Tobą!- Powiedział Harry i podszedł do mnie.

-Nie ty zostań, nie znasz mojego ojca. Może Ci coś zrobić.- Powiedziałam i wyszłam za drzwi.

-Czekaj!- Krzyknął ktoś wychodząc z pokoju.

-Co?-Spytałam.

-Ja z Tobą pójdę. I tak muszę coś załatwić na mieście.-Powiedział… Louis.

-No dobra, ale do domu wchodzę sama.- Odpowiedziałam i wyszliśmy.

-Wiesz. Dzięki za… tamtą rozmowę.-Powiedział niepewnie chłopak.

- Wiesz co mnie w Tobie dziwi?

-We mnie? No co?- Spytał.

-To, że jesteś wrażliwy, cierpisz tak samo jak inni…

-To Cię we mnie dziwi? Myślałem, że to są cechy normalnego człowieka.-Powiedział rozbawiony szatyn.

-Zawsze myślałam, ze gwiazdorzy nie mają uczuć.-Powiedziałam, spuściłam głowę i strzeliłam buraka.

-Hej, no spokojnie. Nie musisz się wstydzić.- Chłopak podszedł do mnie i podniósł mi podbródek.  Znowu te jego oczy… Tym razem nie mogłam się od nich oderwać… Chłopak się zaśmiał.

-Co Cię tak śmieszy?-Spytałam speszona.

-Patrzyłaś na mnie jakbyś chciała mnie pocałować.

-Wcale nie!-Zaprotestowałam, ale to była prawda. Wtedy cholernie chciałam Go pocałować.

-Dobra już, dobra. Jak chcesz, ale ja i tak wiem swoje.- Powiedział z wyszczerzem. Dalej szliśmy w stronę mojego domu w ciszy. Nikt się nie odzywał. Ja dlatego, że wstydziłam się nawet na niego spojrzeć.

-To tutaj.- Powiedziałam i spojrzałam w stronę domu.-Możesz już iść.

-Poczekam na Ciebie.

-Co? Przecież miałeś coś do załatwienia.-Powiedziałam zmieszana.

-Nie. Po prostu chciałem się gdzieś z Tobą przejść.

-Dobra. To ja zaraz wracam.-Odpowiedziałam i weszłam do domu. Ojca nigdzie nie była- na szczęście.  Weszłam po cichu do mojego pokoju i na moim łóżku zobaczyłam spakowaną walizkę. No tak, tatuś już o wszystkim pomyślał. Wzięłam walizkę i wyszłam z pokoju.  Nagle ktoś złapał mnie za rękę.

-Czego tu szukasz?!-Spytał wściekły ojciec.

-Przyszłam tylko po swoje rzeczy i już wychodziłam.-Odpowiedziałam wystraszona.

-Nie wracaj mi tu nigdy!-Krzyknął ojciec i zepchnął mnie ze schodów.  Cud, że nie połamałam nóg. Chciałam już wychodzić z domu kiedy ojciec znowu złapał mnie za rękę.- Nie wyjdziesz stąd dopóki nie pocierpisz za to co kiedyś zrobiłaś!- Powiedział i zaciągnął mnie na fotel. Zaczął wykrzykiwać, że jestem okropną córką, szmatą, że nigdy nie powinnam się urodzić i inne bzdury. Czułam się okropnie. Do tego zaczął mnie bić. Krzyknęłam tylko zanim uciszył mnie wkładając mi kawałek jakiegoś papieru do buzi. Nie mogłam tego znieść, ten ból kiedy mnie bił… Rozpłakałam się jak małe dziecko. Wiem, że powinnam grać twardą, ale nie umiałam. Nagle do domu wbiegł Louis.

-Agnes!-Krzyknął i podbiegł do mnie odpychając ode mnie ojca.-Nic Ci nie jest?-Spytał wyjmując mi papier z buzi.

-Nie…-Powiedziałam i złapałam walizkę.-Musimy stąd uciekać!-Krzyknęłam i złapałam Lou za rękę ciągnąc Go w stronę drzwi. Wybiegliśmy na ulicę i szybko zaczęliśmy oddalać się od domu.

-Na pewno nic Ci nie jest? Jesteś cała posiniaczona. On Cię bił?-Spytał zaniepokojony chłopak.

-Wiem, ale nic mi nie jest. Dziękuję Ci. Gdyby nie ty nie wiem co by się ze mną stało. Zaczynam  żałować, że się w ogólne urodziłam.-Powiedziałam.

-Nie mów tak. Jesteś cudowną dziewczyną. Nie chciałbym żeby Ci się coś stało.-Powiedział Lou wycierając mi łzę z policzka. Znów spojrzałam w jego oczy. Nie mogłam dłużej wytrzymać. Przybliżyłam swoją twarz do jego i… pocałowałam Go. Mógł to przyjąć jako podziękowania, ale dla mnie to było coś wspaniałego. Odsunęłam się od niego i spojrzałam się niepewni w jego stronę. Stał oszołomiony, tak jak myślałam.

-Przepraszam…-Szepnęłam i spuściłam głowę.

-Nie musisz.-Powiedział chłopak.- Chodźmy już do domu.

*

Kiedy doszliśmy wszyscy zaczęli się mnie wypytywać co się stało. Opowiedziałam im wszystko z dzisiejszej wyprawy do domu, oprócz tego pocałunku… Teraz każdy traktował mnie jak jakiegoś inwalidę, wszystko robili za mnie. Po woli zaczynało mnie to wszystko denerwować.

-Możecie przestać? Nie jestem ofiarą jakiegoś wypadku! Umiem jeszcze sama funkcjonować!-Krzyknęłam w końcu zdenerwowana i poszłam do pokoju Harry’ego. Położyłam się na łóżku i włączyłam muzykę w telefonie. Nagle ktoś wszedł do pokoju.

-Przepraszam.-Powiedział Harry i usiadł obok mnie na łóżku.- Nie chcieliśmy Cię tak traktować, po prostu się o Ciebie martwimy.

-Nie musicie.-Powiedziałam oschle i wstałam z łóżka.

-Czekaj! Może to nie jest najlepszy moment, ale… chciałbym Ci coś powiedzieć.-Zaczął niepewnie Harry. Podszedł do mnie na dość niebezpieczną odległość. Spojrzał mi w oczy i kontynuował.-Jesteś cudowną dziewczyną… Jesteś zabawna, spokojna, ale też wygadana i jak przyjdzie co do czego to ostra. Ja jestem tego pewny….-Powiedział przybliżając swoje usta do moich.-Kocham Cię Agnes.-Dokończył i pocałował mnie delikatnie w usta. Zdziwiłam się, ale odwzajemniłam pocałunek. On się uśmiechnął i zaczął całować  mnie coraz namiętniej. Przenieśliśmy się na łóżko. Harry zaczął zdejmować mi bluzkę i całować po szyi. Nie sprzeciwiałam się, bo tak naprawdę on też mi się podobał. Z każdą minutą Harry całował mnie coraz zachłanniej. Ta noc zapowiada się bardzo ciekawie…

******************************************************

No skończyłam, ale szczerze to nie jestem szczególnie zadowolona z tego rozdziału. Jest jakiś taki… mdławy. Ale to do Was należy krytyka. Przepraszam za błędy ortograficzne, ale pisałam to na szybko i jakoś nie miałam czasu sprawdzić wszystkiego.  Niedługo dodam nowy rozdział! 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  12 669  

Wyniki ankiety

Agnes i Harry to dobre połączenie?

Tak: 0%
Nie: 0%
Być może...: 0%

Łączna liczba głosów: 0

O moim bloogu

Everyone has the right to get a second chance.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 12669

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Gwiazdy

Pytamy.pl